26.08.2013

Volkswagen TGI - wielkie nadzieje

Nie wiemy tego jeszcze na pewno, ale możliwe, że przygoda Volkswagena z LPG się skończyła. Choć zabrzmi to trywialnie, koniec to zawsze początek czegoś nowego i nie inaczej jest tym razem. Niemiecki gigant motoryzacyjny zamierza bowiem mocno się uaktywnić na polu stosowania gazu ziemnego do napędu swoich samochodów.
REKLAMA

Minęło niemal ćwierć wieku od momentu, kiedy na samochodach Grupy VW (początkowo Audi) pojawił się powszechnie rozpoznawalny dziś w świecie motoryzacji – a nawet poza nim – skrót: TDI. Można nie lubić diesli (i my z tego prawa skwapliwie korzystamy), ale trzeba przyznać, że gdyby nie turbodoładowanie i bezpośredni wtrysk paliwa, „ropniaki” nigdy nie zyskałyby popularności, jaką się dziś cieszą. Teraz koncern z Wolfsburga ma nadzieję dokonać podobnego przełomu za sprawą silników TGI, czyli zasilanych sprężonym gazem ziemnym. I temu akurat przedsięwzięciu będziemy gorąco kibicować.

Volkswagen Golf TGI BlueMotionfot. VolkswagenGolf jest pierwszym metanowym modelem Volkswagena z przydomkiem TGI BlueMotion zamiast EcoFuel - ten ostatni został "odziedziczony" przez Seata

Przyszłość samochodów elektrycznych, pomimo znacznego szumu medialnego, pozostaje niepewna – dopóki nie nastąpi przełom w technologii budowania akumulatorów (tzn. nie spadną ceny, a zasięg aut nie wzrośnie) – pojazdy typu EV będą tylko drogimi zabawkami dla zatwardziałych obrońców Matki Ziemi. Technologia CNG jest w pełni rozwinięta i dostępna tu i teraz, bowiem opiera się na sprawdzonej i stale ulepszanej technice poczciwego silnika spalinowego, a konkretnie benzynowego. Oczywiście, silnik cieplny nie jest nawet w połowie tak sprawny energetycznie jak elektryczny, ale skoro mamy pod dostatkiem kopalnego metanu i dodatkowo możemy go jeszcze produkować z biomasy (uzyskując przy tym rewelacyjny, ujemny bilans węglowy), to dlaczego z takiej szansy nie skorzystać? Nie wiemy i widocznie w Volkswagenie też nie wiedzą. Więc korzystają!

Nic dziwnego, bo i korzyści jest wiele: CNG jest tańsze od paliw konwencjonalnych, w znacznie mniejszym stopniu przyczynia się do emisji szkodliwych związków do atmosfery (emisja cząstek stałych jest praktycznie zerowa, a dotyczy to nawet kopalnego gazu ziemnego) i nie wymaga kosmicznej technologii, jakiej potrzebują hybrydy, a nawet współczesne diesle. Wystarczy garść umiarkowanych modyfikacji, by silnik benzynowy zechciał w zamian pracować na CNG, dlatego też Volkswagen przekonał już część swoich jednostek napędowych do zmiany diety, a planuje przekonać znacznie więcej. Wprawdzie już dziś oferowane pod znakiem przecinających się liter V i W modele EcoFuel to jedne z popularniejszych samochodów na metan w Europie, ale ich sprzedaż pozostaje na komicznie niskim poziomie, zwłaszcza kiedy wziąć pod uwagę liczby egzemplarzy, jakimi zazwyczaj operuje niemiecki koncern.

Powiedzmy tylko, że w ciągu pierwszych pięciu miesięcy 2013 r. marka VW sprzedała w Europie, wg danych JATO Dynamics, 6990 samochodów z przydomkiem EcoFuel, z których najpopularniejszy, Eco up!, znalazł 3610 nabywców. Cóż więc z tego, że w pierwszej dziesiątce najchętniej kupowanych modeli na metan są aż cztery „fałweje” na CNG (oprócz wspomnianego, zajmującego trzecią lokatę, także Passat, Touran i Caddy, plasujące się, odpowiednio, na miejscach 7., 8. i 10.), skoro zainteresowanie nimi jest w praktyce nikłe, a palmę pierwszeństwa dzierży Fiat, który w tym samym okresie sprzedał ponad 11 tys. Pand i ponad 7500 Punto w odmianach Natural Power. Sytuację ma zmienić ofensywa nowości, którą do boju o klientów poprowadzi nowy Golf TGI, bliski krewniak Audi A3 g-tron oraz przyszłej Skody Octavii CNG. Docelowo, Volkswagen planuje mieć po jednej wersji metanowej w każdej linii modelowej, w czym wydatnie pomoże szersze zastosowanie modułowej platformy MQB, którą już dziś podszyte są m. in. Golf, A3, Octavia i Seat Leon. Należy więc oczekiwać, że następne generacje Polo i Passata także będą mieć warianty TGI (Passat TSI EcoFuel doczeka się więc następcy, w palecie Polo będzie to nowość), a wraz z nimi otrzymają je odpowiednicy pozostałych marek koncernu.

Czy to się może udać? Volkswagen ma dobrą passę i czego by w ostatnich latach nie dotknął, to z miejsca zmienia się w złoto. Rzecz w tym, że nie wszędzie infrastruktura do tankowania CNG jest należycie rozwinięta (skąd my to znamy?), a jej stworzenie to nie jest kwestia kilku miesięcy. Decydenci niemieckiego potentata wierzą jednak, że w dłuższej perspektywie CNG może stać się paliwem powszechnie stosowanym, nawet jeżeli inni producenci nie podzielają tego optymizmu – Mercedes i Opel oferują pojedyncze modele, BMW zaś wycofało się z prac nad modelami napędzanymi najprostszym węglowodorem w przyrodzie. Z naszej strony VW otrzymuje uniesiony kciuk i życzenia powodzenia. Na pierwsze efekty nowej strategii pewnie nie trzeba będzie długo czekać.




Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na CNG i LNG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: Automotive News



cng-lng.pl 2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.