Zamknij
Następne zdjęcie
Cała galeria
1 z 4
fot. Seat / Wygoda przede wszystkim - wlewy obydwu paliw umieszczono pod wspólną klapką poprzednie następne
30.09.2013

Seat Leon TGI - spodziewana niespodzianka

Seat Leon TGI - spodziewana niespodzianka fot. Seat

W momencie ogłoszenia przez Volkswagena skonstruowania modułowej platformy MQB powinniśmy byli zacząć bać się całych zastępów nowych modeli, które powstaną w oparciu o nią. Z drugiej strony, teraz łatwiej niż kiedykolwiek przewidzieć, co koncern ma w zanadrzu. Metanowego Leona TGI należało się spodziewać od momentu debiutu Audi A3 g-tron.
REKLAMA
Seat Leon TGIfot. SeatLeon jak Leon, tylko jakiś taki niebieski...

Platformę MQB pomyślano tak, by można było za jej pomocą budować samochody od kompaktów (w pełnym spektrum wersji nadwoziowych), przez różnej maści crossovery i vany, aż po pokaźnych rozmiarów SUV-y (w tym koncepcyjny, siedmiomiejscowy Volkswagen Cross Blue), w dodatku napędzane benzyną, olejem napędowym, gazem, prądem lub niemal dowolnymi zestawami powyższych. Kiedy więc świat ujrzał A3 g-tron i Volkswagena Golfa TGI BlueMotion, niepotrzebne były zapowiedzi rychłego nadejścia Seata Leona w wersji CNG, bo w zasadzie i tak wiadomo było, że to tylko kwestia czasu. No i jest – zmaterializował się podczas frankfurckiej wystawy IAA 2013.

Pod względem technicznym niespodzianek nie ma, bo i być nie może. Za napęd odpowiada 110-konny silnik TSI o pojemności 1,4 l, który równie ochoczo spożywa CNG, jak benzynę. Spalanie gazu ma wynosić 3,5 kg/4,7 m3 na 100 km (emisja CO2 w wysokości 94 g/km), co przy obecnych cenach w Polsce oznacza koszty bieżące na poziomie 14,24 zł/100 km. Bajecznie tanio, ale czar pryska w momencie uświadomienia sobie, jak się sprawy mają z zatankowaniem sprężonego metanu w naszym kraju. 400-kilometrowy zasięg poprawia obraz sytuacji, ale obawiamy się, że jeżdżąc tym samochodem w Polsce trzeba by zbyt często korzystać z zasięgu dostępnego na benzynie. 500 km pomiędzy tankowaniami to w sam raz, żeby bez duszy na ramieniu szukać stacji CNG.

fot. SeatKomputer pokładowy informuje o pozostałym zasięgu w trybie CNG na wyświetlaczu między zegarami

Niespodzianek nie ma także pod względem nazewnictwa. Podczas gdy hiperekonomiczny Leon z dieslem pod maską nazywa się Ecomotive (co jest przydomkiem zarezerwowanym wyłącznie dla Seata), model metanowy – dostępny jako 5-drzwiowy hatchback i kombi – ochrzczono mianem TGI, co stanowi kopię rozwiązania zastosowanego przez Volkswagena przy okazji Golfa CNG. W dodatku jest to niekonsekwencja, ponieważ gazowy wariant modelu Mii nazywa się Ecofuel (co też jest zapożyczeniem od wolfsburskiego matecznika). Najgorsze jednak, że Seat niespecjalnie próbuje wyjść z cienia dominującej marki koncernu i kopiuje, co tylko może lub, jak kto woli, czeka, aż coś mu skapnie z pańskiego stołu. W ten sposób nawet 400 km zasięgu w trybie CNG na niewiele się zda – hiszpańska marka nie zajedzie daleko.


Sprawdź! Zapraszamy na nasz kanał na Twitterze



Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na CNG i LNG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: Seat



cng-lng.pl 2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.