wczytywanie wyników...
fot. Skoda
Z tej perspektywy trudno rozpoznać w VisionC Skodę. I jest to komplement pod adresem projektantów koncepcyjnego modelu
Ktoś jeszcze uważa Skodę za producenta prostych, zgrzebnych i tanich samochodów? Czas zrewidować poglądy
Nowej Skodzie źle patrzy z oczu...
... ale tylko po ciemku. Za dnia jej wizerunek się ociepla, choć pozostaje wyrazisty
Wnętrze jakby bardziej zwyczajne niż nadwozie, co dobrze wróży produkcji seryjnej
Kiedy już myśleliśmy, że Skoda będzie po sądny dzień produkować do bólu rozsądne i praktyczne samochody, mające tyle wspólnego z emocjami co stary amerykański samochód z dobrymi właściwościami jezdnymi, Czesi kompletnie zburzyli nasz system przekonań i dowiedli czegoś, co i tak wiadomo od dawna – w motoryzacji nie ma rzeczy pewnych, a jedyna stała to zmiana. Jak tego dokonali? Prezentując pomysł na samochód, który mogliby produkować w nieodległej przyszłości – VisionC. Jeżeli Skody będą tak wyglądać, a do tego dzięki CNG mało truć i kosztować grosze w utrzymaniu, nasza percepcja aut tej marki ulegnie diametralnej metamorfozie. Na lepsze!
Dość jednak tych peanów pochwalnych – czas na konkrety. VisionC ma nadwozie w stylu modnego 4-drzwiowego coupé, choć tak naprawdę 5-drzwiowego, bowiem Skoda, pozostając jednak producentem aut o dużym ładunku zdrowego rozsądku, zastosowała praktyczną tylną klapę unoszoną razem z szybą. VisionC bliżej więc do Audi A5 Sportback niż do Volkswagena CC (niegdyś Passata CC) i jest to skojarzenie zupełnie nie od rzeczy, bo oglądany z boku model koncepcyjny mocno przypomina swoich odległych kuzynów z Ingolstadt. Nie jest to zresztą pierwsza okazja, kiedy Czesi inspirują się marką spod znaku czterech pierścieni – Octavia też ma w sobie coś ze swoich szlachetniej urodzonych krewnych. Czyżby Skoda miała ambicję wykonać wizerunkowy „skok wzwyż” i od razu zacząć podbierać klientów Audi, z pominięciem Volkswagena? Na to chyba w Wolfsburgu nie pozwolą...
fot. SkodaZ tej perspektywy wygląda całkiem znajomo i nie mamy wcale na myśli podobieństwa do innych modeli czeskiej marki...Co by nie mówić, VisionC cieszy oko. Cieszy też duszę, bo lżej człowiekowi na sumieniu, kiedy pisze się o aucie wywierającym mniej negatywny wpływ na środowisko. Tak jak Octavia G-TEC, nowy concept car ma pod maską 110-konny silnik 1,4 TSI, który równie ochoczo popija benzynę jak i „wdycha” CNG. Skupimy się na trybie gazowym. Dzięki aerodynamicznemu nadwoziu i niskiej masie własnej VisionC zużywa tylko 3,4 kg/5,1 m3 gazu na 100 km, czyli o 0,1 kg/0,3 m3 mniej niż potrzebuje metanowa Octavia. Logicznie, także emisja dwutlenku jest niższa – 91 zamiast 97 g/km, co według Skody wystarcza, by już teraz spełnić wymagania w zakresie emisji CO2, jakie zaczną obowiązywać na terenie Unii Europejskiej w 2020 r. A to wszystko z użyciem konwencjonalnej technologii, tyle że przy wsparciu nie aż tak konwencjonalnego paliwa.
Mamy nadzieję, że model seryjny (Octavia CC?) oparty na VisionC wyjedzie na drogi wcześniej niż w 2020 r. Chcemy też wierzyć, że nie zostanie po drodze zanadto rozwodniony. Pamiętajmy, że Skoda już wcześniej pokazywała dramatycznie stylizowane wizje, które ziściły się w postaci nie bardzo emocjonujących Rapida i Octavii, więc tym razem liczymy na więcej. Spokojni jesteśmy natomiast co do instalacji CNG – skoro model koncepcyjny powstał na modułowej platformie MQB, którą „podszyte” są już cztery metanowe auta seryjne (oprócz Octavii także Golf TGI BlueMotion, A3 Sportback g-tron oraz Leon TGI), dlaczego seryjny następca nie miałby także jej otrzymać? Z tym pytaniem Was zostawiamy i idziemy dochodzić do siebie, bo nadal trudno nam uwierzyć, że serca zabiły nam szybciej na widok Skody...
CNG-LNG.pl to portal, w którym piszemy o zastosowaniu paliw metanowych w różnych gałęziach gospodarki. Publikujemy najnowsze informacje, relacje z najważniejszych wydarzeń i patronujemy imprezom branżowym i konferencjom.