Zamknij
Następne zdjęcie
Cała galeria
1 z 5
fot. Ram / Do takiego auta zmieści się i ekipa budowlańców i betoniarka wraz z kilkoma workami cementu, tylko dlaczego silnik musi być dwa razy większy niż w porównywalnym modelu europejskim czy japońskim? poprzednie następne
19.03.2012

Palą dużo, ale czysto i tanio

Palą dużo, ale czysto i tanio  

Zmiany w amerykańskiej motoryzacji, wyrażające się w downsizingu zarówno silników, jak i całych samochodów, już widać, ale minie jeszcze sporo czasu, nim proces zmniejszania aut do rozsądnych rozmiarów się zakończy. Nie wiadomo też, czy obejmie on uwielbiane w USA ogromne pick-upy. Na szczęście są i inne sposoby, by pojazdy mniej truły i były tańsze w utrzymaniu, np. sprężony gaz ziemny.
REKLAMA
fot. ChevroletSilverado ma zbiornik zabudowany w przestrzeni ładunkowej, a więc trzeba liczyć się nie tylko z obniżoną ładownością, ale i kubaturą

Przymiarki do „gazyfikacji” małych (jak na amerykańskie warunki) pojazdów użytkowych trwają – na mniejszą lub większą skalę – już od kilku lat. General Motors sprzedaje napędzane CNG vany Chevrolet Express i GMC Savana, Roush CleanTech jest z kolei „nadwornym” montażystą systemów wtrysku LPG w fazie ciekłej w modelach Forda (serii E i F). Teraz oferta rynkowa poszerza się o kolejne propozycje: Chevroleta Silverado vel GMC Sierra (to bliźniaki, tak jak wspomniane wyżej furgony) i Rama 2500 (czyli wydzieloną ze struktur Dodge'a markę zajmującą się autami dostawczymi). To wciąż kolosy wyposażone w silniki, jakich w Europie nie powstydziłyby się autobusy dalekobieżne, za to spalające w swych przepastnych ośmiu cylindrach pracujących w układzie V ekologiczny i niedrogi gaz ziemny. Sprężony gaz ziemny.

Silverado/Sierra wyposażane są w 6-litrowe V-ósemki typu Vortec, pokrewne z jednostkami, jakie zasilały nieprodukowane już Hummery. Zamontowane w przestrzeni ładunkowej, tuż za przedłużoną kabiną, zbiorniki CNG wydłużają zasięg do ponad 1000 km na pojedynczym tankowaniu gazu i benzyny, choć niestety „Generał” nie podaje, jaką część z tego dystansu auta pokonują czyściej i taniej, a w końcu nie po to się je kupuje, żeby oszczędzać tylko przez kawałek czasu. Wiadomo natomiast, że oferta obejmie odmiany ze skrzynią standardową lub przedłużoną oraz napędem tylnym lub 4x4. Dealerzy rozpoczną przyjmowanie zamówień już w kwietniu 2012, jednak dostawy ruszą dopiero pod koniec roku.

Ram 2500 CNG to z kolei niewątpliwie dziecko mariażu koncernu Chrysler z Fiatem i owoc przeszczepienia udanej technologii Natural Power turyńskiego nabywcy udziałów w amerykańskiej marce na tamtejszy grunt. W odróżnieniu od rywala spod znaku Chevroleta/GMC, „muflony” zjeżdżają z linii produkcyjnej, w której od podstaw się je buduje, od razu wyposażone w instalacje CNG, podczas gdy Silverado/Sierra adaptowane są w zewnętrznym centrum konwersji (choć uprzednio przetestowane pod kątem bezpieczeństwa według procedur dla pojazdów w pełni fabrycznych). Na podobnej zasadzie zresztą Ford zamierza wprowadzić do oficjalnej sieci dealerskiej swój popularny model serii F, który na życzenie zostanie doposażony w system zasilania CNG firmy Westport. Żadnych zorganizowanych konwersji „błękitny owal” jednak nie planuje.

fot. RamPotężny grill budzi respekt, ale dzięki zastosowaniu CNG ten "rogacz" ma bardzo łagodne usposobienie

Wróćmy jednak do naszych głównych bohaterów. Chevrolet zamierza udzielać na swoje auta trzyletniej gwarancji z limitem przebiegu 36 tys. mil, a także pięcioletniej gwarancji z limitem do 100 tys. mil na zespół napędowy i emisję. Producent chwali się, że w Stanach nikt aktualnie nie daje więcej. Ram pojawi się jednak na rynku szybciej, bowiem już latem. Wyceniony na 47500 dolarów pick-up ma silnik Hemi V8 o kultowej pojemności 5,7 l i został wyposażony w zbiornik CNG o pojemności odpowiadającej 18,2 galonom konwencjonalnego paliwa (ok. 69 l), wystarczający do pokonania nieco ponad 400 km. W odwodzie pozostaje 8-galonowy (ok. 30-litrowy) zbiornik benzyny, dzięki któremu można przejechać dodatkowe 180 km do następnej stacji oferującej sprężony gaz ziemny. Tych zaś, według różnych szacunków, jest w USA od 1000 do 1500, przy czym nie wszystkie są publicznie dostępne.

Oto pozytywna moc kryzysu. Benzyna za Atlantykiem drożeje (w 2011 r. poszła w górę o 27% i kosztuje już średnio 3,75 dolara za galon) i choć nam wydaje się tania (w przeliczeniu 3 zł/l!), Amerykanie szukają sposobów na oszczędzanie. Gaz ziemny jest o 1/3 tańszy, znacznie bardziej przyjazny dla środowiska, a poza tym – co nie pozostaje bez znaczenia – jest krajowy, a więc stabilny cenowo i „dobry, bo amerykański”. Jeżeli tylko wyrobione dziś nawyki zostaną mieszkańcom USA we krwi, nawet gdy gospodarka wyjdzie z recesji, będzie to ważny krok na drodze do świata wolnego od ropy naftowej. Rozwój techniki sprawi tymczasem, że zbiorniki CNG staną się lżejsze, a infrastruktura z pewnością zostanie rozbudowana, więc i dostęp do paliwa stanie się łatwiejszy. Czy Stany Zjednoczone czeka wobec tego motoryzacyjna przyszłość pod znakiem „błękitnego” gazu? Za wcześnie, by przesądzać, ale pierwsze (ośmiocylindrowe!) jaskółki właśnie wzbijają się w powietrze.




Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na CNG i LNG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: Ram, General Motors



cng-lng.pl 2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.