Zamknij
Następne zdjęcie
Cała galeria
1 z 2
fot. Yo-Auto / Tu pobrzmiewają stylistyczne echa Kii Sportage i Volvo XC60, ale rosyjski crossover zachowuje własny styl poprzednie następne
12.08.2013

Yo-Mobile - już nie tak wielkie joł

Yo-Mobile - już nie tak wielkie joł fot. Yo-Auto

Dzieje Yo-Auto, należącej do miliardera Michaiła Prochorowa firmy mającej produkować pierwszy rosyjski samochód hybrydowy, przypominają losy bohaterów południowoamerykańskiej opery mydlanej. Zdumiewające zwroty akcji, nieoczekiwane przeszkody i niemożliwe koligacje – to wszystko przydarza się raczkującej marce. Prezentujemy 1074. odcinek sagi.
REKLAMA
Yo-Crossoverfot. Yo-AutoUroda to rzecz gustu, ale oryginalności odmówić mu nie można

Yo-Auto zaprezentowało do tej pory kilka, jeżeli nie kilkanaście studyjnych propozycji różnych modeli Yo-Mobile'a, począwszy od hatchbacków, przez coupé i pickupy, a na crossoverach kończąc. Najnowszą zapowiedzią, ponoć bardzo bliską modelowi seryjnemu, który ma wyjechać na drogi w 2015 r. (z wielomiesięcznym opóźnieniem wynikającym z, jak to określono, koniecznosci optymalizacji kosztów), jest ë-crossover (Yo-Crossover), mający rozpędzać się maksymalnie do zaledwie 130 km/h, ale w zamian oferujący zasięg 400 km i zużycie paliwa na poziomie zaledwie 3,5 l/100 km. A najciekawsze, że paliwem tym ma być CNG – sprężony gaz ziemny (ewentualnie podrzędna, 92-oktanowa rosyjska benzyna).

Samochód skrywa pod modnym, choć może nieszczególnie urodziwym nadwoziem zaawansowaną technikę. Silnik spalinowy, który – według niepotwierdzonych jeszcze informacji – miałby pochodzić z linii produkcyjnych Fiata, pełni wyłącznie rolę generatora energii elektrycznej, trafiającej następnie nie do konwencjonalnego akumulatora, lecz do superkondensatora. Stąd natomiast zasilany jest motor napędzający tylne koła. W sumie więc jest to nie tyle hybryda, co pojazd elektryczny ze spalinową „elektrownią pokładową”.

Yo-Crossover - schemat układu napędowegofot. Yo-AutoChoć silnik spalinowy wydaje się pełnić wiodącą rolę, to tylko pozory wynikające z jego gabarytów

Najważniejszą i najnowszą wiadomością w burzliwych dziejach Yo-Auto jest jednak zapowiedź obniżenia poziomu produkcji seryjnej – która, przypomnijmy, nawet jeszcze nie ruszyła – z 90 tys. do 40 tys. egzemplarzy rocznie. Jak powiedział Andriej Ginzburg, dyrektor generalny Yo-Auto, produkcja może zostać zwiększona, jeżeli popyt okaże się wystarczająco wysoki i przewyższy zweryfikowane właśnie plany producenta. Notoryczne „poślizgi” we wprowadzaniu auta na rynek (początkowo zakładano debiut handlowy w roku 2012, potem datę przełożono na 2014, teraz znów ją przesunięto), zamieszanie organizacyjne (produkcja miała ruszyć w Wietnamie, ostatecznie ulokowano ją w Rosji) i obniżenie prognoz o ponad połowę każą się zastanawiać, czy aby nad całym przedsięwzięciem nie zbierają się czarne chmury. Mamy jednak nadzieję, że – w przeciwieństwie do ciągnących się w nieskończoność telewizyjnych seriali – ta historia znajdzie w końcu szczęśliwe zakończenie. Tylko wtedy będzie można do niej dopisać nowe rozdziały, traktujące np. o eksporcie joł-samochodów poza macierzystą Rosję.




Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na CNG i LNG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: Ria Novosti, Yo-Auto



cng-lng.pl 2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.