08.12.2014

Bio-Bus - pieniądze nie śmierdzą

Sprężony gaz ziemny jako paliwo silnikowe? Nuda! Odnawialny biometan zamiast surowca kopalnego? Już lepiej. A gdyby jeszcze rzeczony biometan produkować z naszych... no, wiecie... odchodów? To jest dopiero ciekawostka!
REKLAMA

Bio-Bus nie wyważa pod tym względem żadnych drzwi – już kilka lat temu ci sami twórcy zbudowali auto o nazwie Bio-Bug, czyli Volkswagena Beetle z instalacją CNG zasilaną paliwem produkowanym z surowca pochodzącego z oczyszczalni ścieków. Bio-Bus działa na tej samej zasadzie, co zresztą ilustruje w nie pozostawiający niedomówień sposób ilustracja na boku autobusu, czyli: siadasz na porcelanowym tronie, robisz swoje, a potem, w biogazowni, Twoje „odpadki” są przetwarzane na całkiem wartościowe paliwo, którym można zasilić pojazd kursujący regularnie pomiędzy Bath a lotniskiem w Bristolu.

GENeco Bio-Busfot. GENecoŚwiadomość pochodzenia paliwa może kogoś uwierać, ale stara prawda pozostaje aktualna: pieniądze (zaoszczędzone na zamianie oleju napędowego na biogaz) nie śmierdzą

W całym przedsięwzięciu jest jednak pewien haczyk. Wydawałoby się, że przy nieskończonych zasobach surowca i jego całkowicie naturalnym pochodzeniu wyniki ekologiczne będą wprost zdumiewające, czyli emisja CO2 w cyklu well-to wheel spadnie do zera lub wręcz bilans okaże się ujemny. Nic z tego – ponieważ materiał wsadowy trzeba poddać dosyć poważnej obróbce chemicznej i usunąć już znajdujący się w nim dwutlenek węgla, a do ostatecznej mieszanki trafia też pewna ilość propanu, emisja gazu cieplarnianego spada (w porównaniu z tradycyjnym dla autobusów dieslem) o „jedyne” 30%. Poza tym, „ściekowy” biometan nie trafia bezpośrednio do zbiorników Bio-Busu (umieszczonych na jego dachu), ale do ogólnej sieci gazowniczej. Pojazd „wydycha” więc do atmosfery ilości CO2 charakterystyczne dla konwencjonalnego CNG, a GENeco w jego imieniu wpuszcza do gazociągu czystsze paliwo.

Z dużą nawiązką zresztą – firma produkuje dość biometanu, by oprócz autobusu zaopatrzyć w gaz 8500 gospodarstw domowych w Wielkiej Brytanii. Sam pojazd (mieszczący 40 pasażerów) przejeżdża zaś na jednym tankowaniu 300 km, co pozwala przejechać liczącą ok. 30 km trasę pięć razy tam i z powrotem. Na dzień pracy wystarcza, a potem można zatankować od nowa w zajezdni. Jeżeli pasażerowie nie będą zgłaszali obiekcji (znając brytyjskie poczucie humoru, spodziewamy się kilku uszczypliwych żartów pod adresem pochodzenia surowca do produkcji paliwa, ale nikt nie powinien się obrażać), z czasem zapewne więcej takich autobusów wyjedzie na drogi. Czy myślicie, że w Polsce możliwe byłoby wypuszczenie na ulice pojazdu z rysunkiem ludzi zasiadających na sedesach? Albo w ogóle napędzanego paliwem o takim pochodzeniu?




Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na CNG i LNG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: GENeco



cng-lng.pl 2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.